DSC_0069

Bezludna grecka wyspa

Przy okazji postu o Eginie pisałam, że wybraliśmy się stamtąd  na bezludną wyspę. Dziś właśnie o tym.

Moni Island bo o niej mowa. To malutka wysepka położona bardzo blisko wyspy Egina. Dopłynąć z niej można z miejscowości Perdika na Eginie. ok 15 minut samochodem z portowego miasteczka Egina.

Jadąc samochodem wybrzeżem, wyspa Moni wygląda jak mały wulkan. To takie wzgórze unoszące się na błękitnej wodzie -och, wygląda to imponująco. Dlatego od razu zdecydowaliśmy, że musimy tam popłynąć. Tym bardziej, że nasz grecki przyjaciel powiedział, że to dość tania przyjemność.

Dlatego pojechaliśmy wynajętym autem do Perdiki. Tam niestety w malutkim porcie, nie było nikogo na łodzi chętnego aby nas tam przewieźć. Poszliśmy więc do pobliskiej Taverny i popytaliśmy kelnerów. Jeden z nich stwierdził, że zna ‚marynarza’ i zadzwonił. Po 10 minutach na dość głośnym motorku przyjechał w ciemnych okularach 60 letni Grek. Powiedział łamanym angielskim, że za 20 euro nas tam zawiezie i przywiezie (było nas 4). Zgodziliśmy się i popłynęliśmy. Umówiliśmy się z nim, że przyjedzie po nas o 18. 🙂

Sam rejsik był już ekscytujący bowiem woda była coraz bardziej błękitna. Niemal jak tajlandzka laguna. Po dopłynięciu poczuliśmy się jak rozbitkowie na bezludnej wyspie. Przygotowaliśmy sobie prowiant i na początek przeszliśmy się po wyspie. Była naprawdę malutka, więc ‚spacer’po niej to najlepsze określenie. Spotkaliśmy po drodze sarenki, jelenia i mnóstwo pawi. Właśnie z tego znana jest ta wysepka. Żyją sobie na niej jedynie zwierzęta…

Później wdrapaliśmy się na górę wyspy. Piękny widok na plażę i całą  Egine. Samotnie dryfujące jachty i małe kutry, no i ta niebieska woda…

Kiedy przyszła 18.00 czekaliśmy na naszego Greka z powrotną podróżą, minęło pół godziny nic, godzina nic, no i ponad 1,5 godziny czekania. Byliśmy już przestraszeni, że będziemy musieli spędzić tam noc, no i nie mieliśmy kontaktu do nikogo na wyspie..

Do Greków trzeba się przyzwyczaić, oni się nie spieszą no a jak już mają zapłacone z góry to nie ma na co liczyć… Koniec końców pan marynarz przypłynął i bez żadnego ‚sorri’  kazał nam wsiadać;)

Mimo to, był to jeden z najpiękniejszych dni w Grecji, jaki przez ten rok przeżyłam…

DSC_1045

 DSC_1029

DSC_1037

DSC_0036 (2)

To nasz kuter;)

DSC_0043

DSC_0045 (2)

DSC_0049 (2)

Spacerujemy…

DSC_0054

Jak tu pięknie..

DSC_0003 (2)

DSC_0027

DSC_0043

DSC_0117 (2)

To nurkujemy;)

DSC_0122 (2)

I pływamy 😉

DSC_0099 (2)

A to widok na plażę z góry na wyspie;)

DSC_0107 (2)

DSC_0110 (2)

DSC_0134 (2)

Przepiękny paw na wyspie..

DSC_0146 (2)

DSC_0191

Kiedyś jeszcze tam wrócę…

Dodaj komentarz