dsc00860

Czy 24 lata to za szybko na dziecko? Zdecydowanie tak..

Mam 24 lata, w sumie w tym roku już 25.  Czy to za szybko na dziecko? Zdecydowanie tak…a dlaczego?

Bo na dziecko jest zawsze za szybko. Czy miałabym 20, 25 czy 30, czy 35 zawsze byłyby inne rzeczy, które chciałabym zrobić zanim urodzę dziecko. Chyba ciężko byłoby mi się zdecydować i powiedzieć ” wiesz Kuba, to zróbmy sobie syna”. Zawsze w głowie krąży milion marzeń, obowiązków, spraw do załatwienia.

Mając 20 lat masz studia przed sobą, mając 25 masz do znalezienia super pracę, mając 30 twoja kariera rozkwita, mając 35 przyzwyczaiłeś się do wygodnego życia. Więc gdzie tu miejsce na dziecko? Zawsze będzie coś do zdobycia. Więc najlepiej jak coś przychodzi z zaskoczenia… nagle okazuje się, że dajemy radę, a dziecko to to czego właśnie teraz potrzebowaliśmy.

Tak jak Wam pisałam, rok temu planowaliśmy co jeszcze zrobimy, nie wyobrażałam sobie, że dziś będę matką. Matką, jak to poważnie brzmi. Za poważnie. Sama myśl o tym, że mam być matką przysparzała mnie o dreszcze. Ja, ja mam jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Czy nie miałyście tak, że gdyby nie dziecko to jeszcze byśmy zrobili to i to? Wyremontowali dom, kupili nowy samochód, pojechali na ekstra wczasy, poszli do klubu, upili się w walentynki. Ale kiedy to dziecko się już zdarzyło to nagle okazuje się, że dajemy radę. Że te studia jakoś się robią, że kupiliśmy mieszkanie, że mamy plany na wakacje, że zjemy razem kolację. Powiem Wam, że jakoś  radośniej wszystko planować mając dziecko. Już dziś chciałabym mu pokazać cały świat! Gdy zaszłam w ciążę, byłam przerażona jak to będzie, nie widziałam tego w kolorowych barwach. A raczej szaro i buro. Myślałam, że jak urodzę Jasia to mój świat się skończy, że pójdę za kraty i amen. Koniec życia, koniec życia towarzyskiego i małżeńskiego. Teraz widzę to jako początek. W końcu mam Jasia, który jest cały mój i którego życie zależy tylko od nas.

Nie wiecie jak bardzo chciałabym już go zabrać pierwszy raz na plac zabaw, kupić mu loda, pójść z nim nad jezioro, popływać z nim w basenie, pokazać mu cały świat.

Jasne, chciałabym jeszcze mieć kilka lat na dopracowanie sobie życia, ale wiem, że wtedy byłoby coś co znowu stałoby na przeszkodzie. Na narodzenie dziecka nie będziemy nigdy gotowi. Nie da się do tego przygotować. Tak samo jak nie da się być gotowym na śmierć. Czy myślicie, że starym ludziom jest łatwiej odejść. Dla nich życie jest tak samo cenne jak dla nas. I mimo, że mają grubo ponad 70 to chcieliby mieć przed sobą jeszcze drugie tyle, bo życie tak szybko biegnie, że nie obejrzymy się a to my będziemy siedzieli na fotelach z wnukami i 60 na karku.

A co do tego, czy martwię się jak będzie, czy damy radę zapewnić mu godną przyszłość. Jasne, że tak. Nic przecież nie jest pewne. Jednak w takich sytuacjach staram się być optymistką i kierować biblijnym przesłaniem, w którym tkwi sporo geniuszu:

„Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy.”

Bo przecież jeśli zaczniemy martwić się o to co będzie, to przestaniemy się cieszyć z tego co jest 😉

 

Jedna myśl na temat “Czy 24 lata to za szybko na dziecko? Zdecydowanie tak..

  1. Bardzo słuszne spostrzeżenie. Ech, nigdy nie ma właściwego momentu. My też nie czekaliśmy długo i nie żałujemy, chociaż wiadomo, że wszystko ma swoje plusy i minusy 🙂 Cudowne zdjęcie swoją drogą!
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz