dsc01018

Publiczne karmienie piersią, czy wypada?

MODNY CYC, no to hyc

Mam wrażenie, że karmienie piersią stało się ostatnio po prostu modne. Z jednej strony wszystkie matki i mateczki potrafiłyby nieźle skrytykować mamę, która przyznałaby się, że nie karmi piersią  Z WYBORU. Jednak z drugiej strony, jak któraś z nas wystawi cyca na światło dzienne, nagle ludy są nieźle oburzone, że jak to tak, że to już prawie ekshibicjonizm.  Jak to jest, czy wypada karmić publicznie? Czy można? 😉

Gdy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży, jedno z czego ucieszyłam się najbardziej to to, że będę karmić piersią. Od razu byłam zdeterminowana, że karmić będę i muszę – jak najdłużej. Miałam zakodowany jakiś super pozytywny obraz matki karmiącej. Przecież w każdym filmie, reklamie dziecko ssące pierś jest szczęśliwe, a piękna i zadbana mamusia patrzy na nie z miłością. O tym, jak bardzo ten przekłamany obraz sobie ze mnie zadrwił opowiem Wam kiedy indziej.  Dziś mija ponad pół roku, jak karmię Jasia. Jest lato, więc wychodzę z nim coraz częściej, to też zdarza mi się karmić go poza domem. Jak radzę sobie z publicznym karmieniem i jak reagują na to inni?

NAJWAŻNIEJSZE MOJE DZIECIĘ

Od początku, gdy gdziekolwiek wyjeżdżaliśmy, zawsze obawiałam się, gdzie nakarmię Jasia. Nie pomyślałabym, że mogę wystawić gdzieś publicznie cycka i karmić go „na widoku”. Pierwszym problemem była uczelnia. Jasia często zabieraliśmy na wydział, tam karmiłam go w toalecie. A na innych wyjazdach najczęściej był to samochód. Wiem, że niektóre kobiety nie mają z tym problemu i potrafią nakarmić „gdzie popadnie”. Ja niestety nie mam tyle śmiałości, krępowała mnie nawet obecność ciotki, matki, babki. Na początku stosowałam opatentowaną metodą z pieluchą, czyli chyc na ramię i dziecko przykryte. Jednak Jasiu nie polubił tego wynalazku. Dziś karmienie stało się tak naturalne i dla nas oczywiste, że powoli gdzieś zostawiłam wstyd.  Ostatnio nie miałam wyjścia, więc nakarmiłam nawet Jasia przy stole w restauracji, czy na mieście na ławce. Nie było wcale źle, oczywiście znalazło się paru co przyglądało się nam jak żyrafie w zoo, ale wiele osób też uśmiechnęło się na nasz widok. Na szczęście nie spotkała nas żadna przykra historia, ale wiem, że wiele kobiet zostało wyzwanych, obrażonych czy upokorzonych.

Na publiczne karmienie piersią przecież w większości zwracają uwagę Ci, co dzieci nie mają. Bo nie zdają sobie sprawy jak sytuacja w rzeczywistości wygląda i jak jest niezwykle ważna.

A CO NA TO SAVOIR VIVRE

Według ogólnie przyjętych zasad savoir vivre, publiczne karmienie piersią jest jak najbardziej okej. Oczywiście wszystko w ramach rozsądku, są mamy, które niestety troszkę przesadzają i siedzą chociażby z cyckiem na wierzchu, czekając aż dziecko się napatrzy, pobawi i może zachęci. Mi to nie przeszkadza, ale niektórych rzeczy po prostu nie wypada robić.

Ponadto drogie mamy, jeśli pracujecie i karmicie piersią to macie prawo do przerw na karmienie, które są wliczane do czasu pracy. Jeśli pracujesz:

  • mniej niż 4 godziny dziennie przerwy na karmienie nie przysługują wcale.
  • co najmniej 4 godziny dziennie, ale nie więcej niż 6 godzin dziennie przysługuje jedna przerwa na karmienie.
  • więcej niż 6 godzin dziennie przysługują dwie przerwy na karmienie piersią.

Natomiast długość przerw na karmienie uzależniona jest od liczby dzieci, które pracownica karmi piersią. Jeżeli pracownica karmi:

  • jedno dziecko – przysługują jej przerwy w pracy po 30 minut każda.
  • więcej niż jedno dziecko – przysługują jej przerwy w pracy po 45 minut każda.

 

Jak wspomniałam wcześniej kp dało mi popalić, uwierzcie przeszłam wiele chwil, przez które o mały włos odstawiłabym Jasia, dlatego dziś jestem szczęśliwa, ale i troszkę dumna sama z siebie, że dałam radę i karmię go nadal. Więc dlaczego miałabym się wstydzić, że daję mojemu synkowi to co mogę najlepszego. Mleko to nie tylko pokarm, to przede wszystkim miłość 😉

Jeśli ktoś czuje się urażony karmieniem piersią, to znaczy, że gapi się zdecydowanie za bardzo.” – Woody Allen

dsc01023

 

dsc01069