dsc00515

TOP 5 RZECZY DLA DZIECKA (0-1 rok)


Jeszcze kilkanaście lat temu ekwipunek dla nowo narodzonego dziecka kończył się na kilku pieluchach i drewnianej grzechotce. Dziś w każdym sklepie dziecięcym półki uginają się od gadżetów i wyprawek dla dzieci. Od Szumisiów przez detektory oddechu po „inteligentne” butelki do picia. Czy rzeczywiście to wszystko jest nam potrzebne? Jak wybrać to co naprawdę się przyda. Dziś dam Wam listę moich niezbędników, bez których nie wyobrażam sobie wychowywanie Jasia.

Przygotowałam zestawienie 5 TOP Najlepszych gadżetów/rzeczy dla dziecka według moich doświadczeń.

 MIEJSCE 5

Poduszka do karmienia

Na piątym miejscu poduszka do karmienia. Może wybór wyda się banalny, ale pierwsze dni w Szpitalu, kiedy Jasiu wisiał na piersi kilka godzin były wykańczające. Pozycja siedząca i ręce trzymające maluszka, aby to on miał wygodnie powodowały, że nie dość, że nie mogłam nic zrobić to kręgosłup i ramiona bardzo mi dokuczały. Zakupiłam poduszkę firmy WOMAR typu duży rogal. To był strzał w dziesiątkę. Jasiu wygodnie sobie leżał i jadł, a ja miałam wolne ręce i było mi naprawdę wygodnie. Poduszka przydała się dodatkowo do trzymania Jasia na rękach.

MIEJSCE 4 

EMOLIENT- emulsja do kąpieli

Robiąc wyprawkę dla Jasia kupiłam kosmetyki do mycia jednej ze sztampowych marek kosmetycznych. Dopiero po głębszej lekturze przeanalizowałam, że te kosmetyki są dość średnio dobre dla maluszka i dla jego delikatnej skóry. Wszędzie faworyzowane były emolienty dla dzieci, jako te najbardziej przyjazne skórze dziecka. Mimo, że cena była stosunkowo dużo wyższa od drogeryjnych kosmetyków postanowiłam zakupić za ok 70 zł 500 ml Oilatum. Rzeczywiście okazało się, że był to dobry wybór. Po kąpieli Jasia skóra była delikatnie natłuszczona i nigdy nie miał żadnych krost, wybroczyn i innych zmian skórnych. Dodatkowo Oilatum jest bardzo wydajne a w internecie można kupić też w dużo korzystniejszej cenie.

MIEJSCE 3

ASPIRATOR KATAREK

Wydawać by się mogło, że katar to nic wielkiego. Jednak u dziecka, które je ssąc, jest to niezwykle uciążliwe. Zatkany nosek uniemożliwiał jedzenie, w nocy spływający katar powodował bardzo duży dyskomfort. Dodatkowo spływająca wydzielina, może być przyczyną zapalenia chociażby oskrzeli i okazuje się, że ściąganie kataru jest kluczowe przy tego rodzaju infekcjach. Ściąganie kataru ręcznym aspiratorem jest mało efektywne. Wydzielina nadal tkwi w nosku. Dlatego u nas sprawdził się Aspirator Katarek podłączany do odkurzacza. Ściągnięcie kataru trwa kilka sekund, jest bezbolesne, może niezbyt komfortowe dla dziecka, ale za to bardzo efektywne. Taki aspirator potrafi ściągnąć naprawdę bardzo dużo wydzieliny.

MIEJSCE 2 

SZUMIŚ

Jeśli chodzi o Szumisia, to powiem szczerze, że początkowo dobrze się przed nim broniłam. Myślałam, że to taki trochę wymysł, że to nie będzie działało i że to nie mała kasa wylana w błoto. Jasia niespokojny sen zmusił nas do próbowania wszystkiego i tak też kupiliśmy SZUMISIA, bez którego dziś nie wyobrażam sobie dobrze przespanej nocy. Z racji tego, że mieszkamy w mieszkaniu, to zawsze jakoś Jasia sen w dzień jest zakłócony, a Szumiś pomaga mu się uspokoić i spać bez działania na niego bodźców zewnętrznych. CRY SENSOR ]także bardzo in plus. Kiedy Jasiu się przebudzi, sensor się włącza a on często znowu zasypia. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez SZUMISIA, dlatego wylądował on na 2. miejscu.

MIEJSCE 1 

CHUSTA / NOSIDŁO ERGONOMICZNE

Moje miejsce !number one! 

Kiedy Jasiu się urodził noszenie zaczęliśmy od chusty. Nosidła nawet te ergonomiczne są dla  dzieci niesiadających niezdrowe, jedynie chusta potrafi się tak ułożyć, aby noszenie było zdrowe i ergonomiczne dla bobasa. Jasiu gdy był malutki często miał problem, żeby poleżeć samemu w łóżeczku czy na macie. Szczerze Wam powiem, że ciężko było mi cokolwiek zrobić. Zamówiłam wtedy chustę i problem rozwiązał się sam. Jasiu uwielbiał być zawinięty blisko mamusi. Po chwili przeważnie zasypiał, a ja mogłam posprzątać, wyjść z nim do sklepu, na spacer. Chusta była jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki „czary mary” i Jasiu był spokojny. Jednak kiedy zaczął siadać, być bardziej ruchliwy, zawiązanie go było bardzo ciężkie. Dodatkowo planowaliśmy wakacyjny wyjazd i wiedziałam, że coś do noszenia będzie niezbędne. Wtedy zdecydowałam się na nosidło BABY Tula Standard. To jest mój hit! Zapięcie trwa kilka sekund, a samo noszenie jest super wygodne. Można nosić z przodu i na plecach. Kiedy dziecko jest na plecach, powiem Wam, że prawie nie czuć ciężaru. Tulę używamy kilka razy dziennie, nie tylko na wyjazdach. Po pierwsze do usypiania Jasia, wrzucam go w nosidło, kilka minut i śpi. Kiedy jadę na zakupy sama z nim, nie mam czasu i siły targać wózka, biorę Tulę i jedziemy. Na spacerach Jasiu też uwielbia chodzić w nosidle. Nie wyobrażam sobie dziś dnia bez Tuli. Jesteśmy od niej uzależnieni i pewnie jeszcze długo będziemy. 😉

A jakie są Wasze niezbędniki dla dzieci?

img_2413